Nigdy nie patrzę wstecz
Filed Under (2010,Carl McCoy,Fields of the Nephilim,Interview,Poland ) by Regesterem on Wednesday, 20 January 2010
Posted at : 1/20/2010 11:01:00 AM
O kontrolowanym chaosie, pojemnych kredensach i artystycznych eksperymentach mówi lider legendarnego zespołu Fields Of The Nephilim, który zagra w Progresji w piątek i w sobotę. Z Carlem McCoyem rozmawia Anna Kilian.
Carl McCoy: Zazwyczaj przy okazji koncertów nie ma na nic czasu. Nie rejestruję połowy krajów, w których byłem. Ale z Warszawy z 2008 roku pamiętam, że było szaro i zimno, i że publiczność była niezwykle barwna i pełna entuzjazmu, radości. Wtedy tu zaczynaliśmy trasę, i mieliśmy bardzo mało czasu. Tym razem, skoro mamy spędzić w mieście dwa dni, chciałbym rzeczywiście je zobaczyć.
Pierwszy dzień koncertowy to Dark Western Era, drugi – Pandaemon Era. Czym będą się różnić
Pierwszego dnia sięgniemy do utworów z przeszłości a drugiego do rzeczy nowych. Nigdy nie powtarzamy koncertów w tej samej formie. Muszą być interesujące dla publiczności, ale i dla nas. Gramy już tak długo, że ryzykujemy przeistoczenie się w bandę nudziarzy. A za wszelką cenę chcielibyśmy tego uniknąć.
Pierwszego dnia sięgniemy do utworów z przeszłości a drugiego do rzeczy nowych. Nigdy nie powtarzamy koncertów w tej samej formie. Muszą być interesujące dla publiczności, ale i dla nas. Gramy już tak długo, że ryzykujemy przeistoczenie się w bandę nudziarzy. A za wszelką cenę chcielibyśmy tego uniknąć.
Czy w ciągu 26 lat istnienia Fields Of The Nephilim zmieniała się koncepcja zespołu?
Kiedy zaczynaliśmy, byliśmy bardzo młodzi i niezwykle kreatywni. Sądzę, że nadal jesteśmy. Cieszę się, że jako zespół wciąż możemy eksperymentować – na tym polega bycie artystą. Ale nie lubię spoglądać wstecz, nawet na zasadzie refleksji.
Kiedy zaczynaliśmy, byliśmy bardzo młodzi i niezwykle kreatywni. Sądzę, że nadal jesteśmy. Cieszę się, że jako zespół wciąż możemy eksperymentować – na tym polega bycie artystą. Ale nie lubię spoglądać wstecz, nawet na zasadzie refleksji.
Nie myśli pan o przeszłości choćby w kategoriach zdarzeń, które by pan zmienił w swoim życiu?
Niczego nie chciałbym zmienić. Każdy z nas popełnia błędy, których nie da się naprawić, ale i każdy ma szansę spróbować znowu, poszerzyć granice. W życiu prywatnym nigdy nie zrobiłem niczego strasznego. Jestem odpowiedzialny za swoje przeznaczenie. Mój jedyny kłopot to próba ogarnięcia codziennego chaosu. Nie jestem w tym dobry. Ale chaos kontrolowany sprawia, że życie staje się interesujące.
Niczego nie chciałbym zmienić. Każdy z nas popełnia błędy, których nie da się naprawić, ale i każdy ma szansę spróbować znowu, poszerzyć granice. W życiu prywatnym nigdy nie zrobiłem niczego strasznego. Jestem odpowiedzialny za swoje przeznaczenie. Mój jedyny kłopot to próba ogarnięcia codziennego chaosu. Nie jestem w tym dobry. Ale chaos kontrolowany sprawia, że życie staje się interesujące.
Kontynuuje pan karierę, ma pan bardzo udane życie rodzinne...
Tak. I bywam i szczęśliwy, i smutny. Najczęściej jestem gdzieś pośrodku. Najważniejsze to móc zaakceptować miejsce, w którym się znajdujemy. Prawdziwa magia pojawia się wtedy, gdy mamy z jednej strony spokój ducha a z drugiej pasję. To namiętność trzyma nas przy życiu.
Tak. I bywam i szczęśliwy, i smutny. Najczęściej jestem gdzieś pośrodku. Najważniejsze to móc zaakceptować miejsce, w którym się znajdujemy. Prawdziwa magia pojawia się wtedy, gdy mamy z jednej strony spokój ducha a z drugiej pasję. To namiętność trzyma nas przy życiu.
Czy pana artystyczna dusza dała o sobie znać już kiedy był pan dzieckiem
Zawsze rysowałem, malowałem, konstruowałem. Byłem bardzo nieśmiały.
Zawsze rysowałem, malowałem, konstruowałem. Byłem bardzo nieśmiały.
Rodzice rozwijali pana talenty?
Zniechęcali mnie. Nie chciałbym o tym mówić.
Zniechęcali mnie. Nie chciałbym o tym mówić.
Wróćmy więc do muzyki. Fields Of The Nephilim ma wyjątkowo oddanych fanów. I wciąż pojawiają się nowi...
Bardzo nas cieszy odzew ze strony fanów na wszystko, czego się muzycznie podejmujemy. Publiczność bywa bardzo inspirująca, więc nie było dobre to, że mieliśmy okresy odizolowania się od niej.
Bardzo nas cieszy odzew ze strony fanów na wszystko, czego się muzycznie podejmujemy. Publiczność bywa bardzo inspirująca, więc nie było dobre to, że mieliśmy okresy odizolowania się od niej.
W czasie tych przerw pisał pan do szuflady?
Zdziwiłaby się pani, ile poupychałem w kredensach. Praktycznie tworzę przez cały czas. Zawsze mam przy sobie notes i długopis.
Czy jest więc prawdopodobne, że kiedyś wyda pan książkę?
To niewykluczone. Jeśli taka publikacja ujrzy światło dzienne, będzie połączeniem poezji z autobiografią. Naturalnie sam ją zilustruję.
To niewykluczone. Jeśli taka publikacja ujrzy światło dzienne, będzie połączeniem poezji z autobiografią. Naturalnie sam ją zilustruję.
Czuje pan potrzebę podsumowań? Czy tym właśnie będzie tegoroczne wydawnictwo „Ceremony: Ad Mortem and Ad Vitam?
Będzie to materiał głównie z dwóch koncertów w londyńskim Shepherd`s Bush Empire – jednym z naszych ulubionych klubów. Być może także z koncertu w Warszawie w 2008 r. To będzie pewien rodzaj podsumowania, bardzo dla nas ważnego, bo dawno nie publikowaliśmy niczego z muzyką na żywo.
Będzie to materiał głównie z dwóch koncertów w londyńskim Shepherd`s Bush Empire – jednym z naszych ulubionych klubów. Być może także z koncertu w Warszawie w 2008 r. To będzie pewien rodzaj podsumowania, bardzo dla nas ważnego, bo dawno nie publikowaliśmy niczego z muzyką na żywo.
A czy słyszał pan wasz utwór „Penetration” w wykonaniu Behemotha?
Tak, Nergal przysłał mi swoją wersję. Uważam, że jest całkiem dobra. Wiem od niego, że nasza muzyka była dla niego zawsze wielką inspiracją.
Tak, Nergal przysłał mi swoją wersję. Uważam, że jest całkiem dobra. Wiem od niego, że nasza muzyka była dla niego zawsze wielką inspiracją.
Album z autorskimi wersjami waszych utworów jest pewnie kwestią czasu. Co by pan powiedział na taką płytę?
To zależy jacy artyści mieliby ją nagrać. Na etapie samego pomysłu tego albumu jestem bezstronny.
To zależy jacy artyści mieliby ją nagrać. Na etapie samego pomysłu tego albumu jestem bezstronny.


Newer Post
